Jak było w Finlandii?

1-558

Nasza podróż przez Finlandię trwała trzy dni, o co najmniej kilkanaście za krótko. To ta część świata, która pochłania czas i uwagę. Bez reszty. Co przeciętny człowiek wie o Finlandii? Że mieszka tam Mikołaj, że są renifery, że zimno i drogo, że język trudny, a ludzie dość zamknięci w sobie i na obcych.

Czego my dowiedzieliśmy się o Finlandii?

Finowie to ludzie niezwykle kontaktowi i pomocni. Doświadczaliśmy tego na każdym kroku. Czy to prosząc o radę jak dojechać pod skocznię w Lahtii, kiedy zapytana kobieta nie tyle wskazała kierunek, ile podprowadziła nas własnym samochodem. Czy też pertraktując z patrolem policji w Espoo, który zwrócił się do nas z prośbą o opuszczenie plaży, gdzie już zdążyliśmy się rozbić. Prosząc skutecznie zresztą, ale grzecznie. W trakcie rozmowy mieliśmy wrażenie, że ze względu na nie dość sprecyzowane przepisy chcieli nam pomóc kontaktując się ze swoimi zwierzchnikami i przekonując do naszych racji.

1-171

Finowie mówią po angielsku nie gorzej niż po fińsku. Niezależnie od wieku, płci, od tego czy mieszkają w Helsinkach, czy w Inari. Po jakimś czasie przestaliśmy zaczynać rozmowę pytaniem: Excuse me, do youspeak English? Po części dlatego, że odpowiedź była oczywista, ale też dlatego, że mieliśmy wrażenie jakby już sama wątpliwość była dla nich krzywdząca.

To jest kraj, na który stać polskiego turystę. Naprawdę. Jeśli zakładasz ekskluzywny wariant zwiedzania, z kilkugwiazdkowymhotelem i stołowaniem się w restauracjach – zostań w domu albo już zacznij oszczędzać. Jeśli jednak zadowolisz się zakupami z niższej półki w zwykłym spożywczym, namiotem i mapą – nie zastanawiaj się.

1-184

To kraj, gdzie zima trwa nawet w czerwcu. Naprawdę. Ponoć mieliśmy niezwykłego pecha, bo tegoroczne lato należało w Finlandii do jednych z najzimniejszych i sami Finowie byli zaskoczeni takim obrotem sprawy. Temperatura utrzymująca się na poziomie 12 stopni C, a nocy spadająca do 2 czy nawet 0 może spędzać sen z powiek. Całkiem dosłownie. Pierwsza noc, nad jeziorem Bodom, zmroziła nam myśli do tego stopnia, że byliśmy gotowi wydać ostatnie pieniądze na drugi śpiwór. Zakupowa rzeczywistość okazała się cieplejsza i tańsza, bo za śpiwór w pakiecie z torbą podróżną i materacem zapłaciliśmy około 30 euro. Można? Można.

W Finlandii można też odwiedzić Mikołaja. Tego prawdziwego, z długą białą brodą, w czerwonym kubraczku i wielkich pluszowych butach, w okularach na nosie. Takiego Mikołaja, który poklepie po plecach, przytuli, przywita się po polsku i zapyta czy byliście grzeczni. Tego Mikołaja, w którego wiara podupadła w okolicach 5 roku życia i powoli zaczęła się odradzać podczas spaceru krętymi korytarzami, schodkami, kolejnymi drzwiami otwieranymi przez elfy w zielonych strojach i czapeczkach. Tą odbudowaną wiarę może nieco zachwiać fakt, że zdjęcia i film z wizyty Mikołaj wycenia na 35 euro.

1-341

Im bardziej jechaliśmy na fińską Północ, tym częściej spotykaliśmy Rudolfów, Tancerzy, Pyszałków, które z powodzeniem sprawdziłyby się w mikołajowym zaprzęgu – po drodze biegną z podniesioną głową, bez cienia strachu, że ktoś może je potrącić. A, i zjadają dosłownie wszystko, łącznie z kwiatkami w ogródkach.

Za czym tęsknimy? Za wszystkim i wszystkimi, bez wyjątku.

Czy wrócimy?

Na pewno!

FINLANDIA – ZDJĘCIA