Mandat z zagranicy? Coś o tym wiemy :)

Po każdej wyprawie następuje miesiąc albo dwa miesiące niepewności. Przyjdzie mandat czy nie? Fotoradar pstrykał nas na Białorusi, na Węgrzech, we Francji, w Austrii i pewnie jeszcze gdzieś. Właściwie całą przygodę z mandatami można podzielić na dwie kategorie. Te, które płaci się na miejscu, kiedy się jest przyłapanym na gorącym uczynku i te, które przychodzą pocztą po jakimś czasie.

asa-1-3

Pierwszy mandat za granicą zaliczyliśmy w Oslo. Zaparkowaliśmy samochody za blisko przejścia dla pieszych. 350 zł na auto. Drugi mandat za podobny wyczyn pojawił się w Budapeszcie. Oba mandaty były umieszczone za wycieraczką. W Budapeszcie był to mandat za brak biletu z parkomatu. Pomimo zapewnień Węgrów, że w miejscu w którym parkujemy, na pewno jest to nieodpłatne. Kolejny ciekawy mandat przyszedł nam parę dni temu z Austrii. 60 euro za przekroczenie prędkości o 24km/h.

qw

Podstawowe pytanie: czy mandaty należy płacić? My płacimy. Dlaczego? Kraje Unii Europejskiej nie mają większych problemów z egzekucją należności za mandat z naszego konta. W przypadku Austrii prędzej czy później przyjdzie wezwanie do sądu lub komornik siądzie na naszym koncie. W przypadku Węgier do zapłaty mandatu przekonał nas fakt, że gdybyśmy go nie zapłacili w terminie, to kara mnożona jest przez trzy… Co z Norwegią, która przecież nie jest w Unii? Norwegia egzekucję kwoty z mandatu zleci firmie windykacyjnej, która już mieści się w kraju Unii i prędzej czy później ściągnie z nas mandat. Sprytne, nie?

1-436

Pamiętajcie, że mandat z fotoradaru przychodzi na adres pod jakim jest zarejestrowany samochód, a nie na adres zameldowania właściciela auta. Idźmy dalej. Co w przypadku, jeśli jednak mandatu nie zapłacimy i będziemy czekać na dalszy rozwój wydarzeń? Być może mandat nigdy już nie przyjdzie (na to liczymy w sprawie pewnego zdjęcia z południa Francji 🙂 ). Jedno jest pewne, kara będzie wisiała na naszej kartotece i przy rutynowej kontroli, kiedy będziemy przejeżdżać przez państwo, które nas ukarało, mandat wyjdzie na jaw. Trzeba będzie go zapłacić w gotówce. To samo się stanie, jeśli będziemy mieć np. międzylądowanie w tym państwie.

Mandat w Norwegi

Mandat w Norwegi

Z mandatami różnie bywa. Szczególnie w Maroku. Tam przekroczenie prędkości policjanci mierzą… oczami! Tak też i nam się przytrafiło. Policjant uparcie szedł w zaparte, że dopuszczalna prędkość, to 100km/h, a my jechaliśmy 110km/h. My upieraliśmy się przy swoim, że to nieprawda i używając tylko języka polskiego, udało się uniknąć kary. Podobnie było w górach Atlasu. Tam z mandatu na 140 EUR (1400 dirhamów) udało się zejść na 10 euro, powiedzmy, że to opłata postojowa dla pana policjanta 😉

G2042418

Na ok. 40 000 przejechanych kilometrów złapaliśmy raptem parę mandatów. W dużej mierze przez dostosowanie się do kultury jazdy, jaka panuje w danym miejscu. W przypadku przekroczenia prędkości w Finlandii czy Norwegii, prędzej zadzwoni inny kierowca na policję i powie, że stwarzasz zagrożenie, jadąc za szybko, niż pstryknie cię fotoradar. Jeśli w naszym kraju ograniczenie np. do 40km/h może nie mieć sensu, to nie znaczy, że to ograniczenie w innym państwie również jest postawione nierozważnie. Kultura jazdy to chyba najlepsza recepta na uniknięcie jakiegokolwiek mandatu. Szerokiej drogi!