W jak Wiedeń

Wiedeń w kilku słowach? Wielki, wspaniały, wypełniony ludźmi po brzegi. To miasto, które ciężko ogarnąć zmysłami w jeden dzień, a my mieliśmy na to zaledwie kilka godzin. Co widzieliśmy – to nasze, czego nie zdążyliśmy obejrzeć – czeka na nas, nie ucieknie na pewno.

1-1-10

Z Krakowa wyruszyliśmy około 6. W pięcioosobowym składzie zrobiliśmy trasę Kraków – Rybnik – Wiedeń w jakieś 6 godzin.

O czym trzeba pamiętać?

O winietach – czeska to koszt około 60 złotych, austriacka 40. Można je kupić w dedykowanych punktach przygranicznych albo w strefach bezcłowych. Dostępne są też w Polsce, ale cena jest wyższa.

O gotówce (!) – jeśli wybieracie się specjalnie, żeby sprawdzić czy wiedeńskie jarmarki bożonarodzeniowe są rzeczywiście najpiękniejsze w Europie (i, mając porównanie na przykład z kiermaszem na krakowskim rynku, przekonać się, że to bardziej marketingowy mit niż rzeczywistość) musicie wiedzieć, że grzańce w ceramicznych kubeczkach, norymberskie pierniki, smażone kiełbaski, bombki w najróżniejszych kształtach – to wszystko jest absolutnie nieosiągalne dla posiadaczy kart płatniczych. Ci mogą sobie jedynie popatrzeć i westchnąć. Jedynym sposobem na zakup jest wyjęcie z portfela wybijanego albo drukowanego euro. Uczcie się na naszych błędach 🙂

1-1-81-1-21-1-4

O tym, że w ścisłym centrum miasta nie zaparkujecie samochodu –już byliśmy w ogródku, już witaliśmy się z gąską, już rozpierało nas szczęście i duma, że znaleźliśmy wolne miejsce parkingowe w  świetnej lokalizacji.. aż pojawił się jak w każdej naszej wyprawie patrol policji, który ochoczo zabierał się do wystawienia mandatu. Udało się jednak uniknąć tego nieszczęścia. W efekcie przestawiliśmy samochód na obrzeża centrum, gdzie w weekendy parkowanie jest zupełnie darmowe.

1-1-51-1-7

O tym, że spacerując głównymi alejkami, mijając Parlament czy Hofburg przenosimy się w nieco inną rzeczywistość. Wszystko co mijamy jest jakby wyjęte z szarego, wielkomiejskiego kontekstu. Stare, odrestaurowane, dumne kamienice, wielkie place i kościoły, wąskie uliczki – wszystko jest jakby klasę wyższe niż nasza codzienność. Nie ma takiej opcji, żeby uświadczyć zwykły sklep spożywczy, a małe sklepiki z pamiątkami spotkaliśmy zaledwie dwa. Człowiek idzie, rozgląda się wokół i widzi jedynie szyldy Diora, Armaniego, Chanel i Tiffany. Cóż.. może kiedyś.

1-1-131-1-12

O tym, że wtedy, kiedy postanowisz odwiedzić to miasto, zechce to zrobić też kilkaset tysięcy innych ludzi. Gdyby miasta miały drugie imię, Wiedeń powinien się nazywać Tłok albo Tłum (w wersji dla zmotoryzowanych Korek). Morze ludzi potrafi zniechęcić do dalszego zwiedzania, dlatego czasem zamiast pod prąd, trzeba iść z nurtem.

Czy polecamy? Owszem. Radzimy jednak zaplanować więcej niż zaledwie jeden dzień na zwiedzenie miasta. Wielki Wiedeń to wysoce wymagające wyzwanie.

1-1-6   1-1-3