Z dobrym plecakiem w świat – Bodo -Fjord Nansen

Przed każdą naszą wyprawą dostosowujemy sprzęt do danego typu podróży. Mnóstwo czasu spędzamy wybierając idealnie sprawdzający się model sprzętu do zakładanych warunków. W tym roku było inaczej niż zwykle. Nie było aut, nie było namiotów, śpiworów i był jeden cel: spakować się na 3 tygodnie do plecaka o maks. ciężarze 8 kg i spełniającego standardowe normy bagażu podręcznego w liniach lotniczych. Jak można się domyśleć, podstawowe założenie było jeszcze jedno – plecak musiał być lekki, aby swoją wagą nie zabierał nam za wiele z tych 8 kg.

Po tygodniach wertowania internetu i chodzenia po sklepach, postanowiliśmy kolejny raz zaufać polskiej firmie Fjord Nansen. Wybór padł na model Bodo. Przekonała nas waga plecaka: 1270 gram; a także wymiary, które w teorii mieszczą się w wymiarach podyktowanych dla bagażu podręcznego linii lotniczych. Dlaczego w teorii? Ponieważ model Bodo jest pakowny i przy mocnym załadowaniu jego wymiary są znacznie ponad normę. Z drugiej strony, można go ręcznie skompresować, dociskając do ewentualnego stelażu pomiaru wielkości bagażu na lotnisku. Pierwszy plus – waga i wymiary.

 

W naszej podróży spędziliśmy ok. 7 dni w kolei transsyberyjskiej, mieliśmy w sumie ok. 4 połączeń lotniczych i mnóstwo godzin spędziliśmy w metrze czy busach. W skrócie, plecak od Fjorda przejechał z nami Moskwę, Nowosybirsk, widział Bajkał i dotarł do samego Władywostoku, gdzie później przeleciał się z nami do Pekinu, aby bezpiecznie przetransportować nasze rzeczy do Polski.

 

Czy ten sprzęt dał radę? Tak, ale musimy zaznaczyć parę istotnych faktów. Plecak sprawdzi się, jeśli pakujesz go na nie więcej niż ok. 8 kg. Powyżej tego ciężaru, mając go na plecach dłużej niż godzinę, czuć, że tam jest i nie zawsze to uczucie jest przyjemne. My często się przemieszczaliśmy. Plecak nosiliśmy stosunkowo rzadko – od lotniska do busa. Od busa do metra. Od metra do hostelu itd. Na pewno jest to plecak, który wymaga chwili, aby go dobrze ustawić na szelkach. Przy optymalnych ustawieniach, podejrzewamy, że przy załadowaniu na poziomie 6 kg, sprawdzi się na całodzienne wycieczki górskie.

 

Jeszcze raz o wadze plecaka. Plecak jest naprawdę lekki sam w sobie, a co za tym idzie, to fakt, że nie znajdziecie w nim pokrowca przeciwdeszczowego. Czy ten pokrowiec jest nam potrzebny? Nie. Na pewno w naszej podróży nie byliśmy zmuszeni przemieszczać się w ulewie, a przy drobnym deszczu plecak sam w sobie okazywał się odpowiednią wodoodpornością. Wszelkie plastikowe klipsy np. przy pasach biodrowych czy pasach na wysokości klatki piersiowej, są małe i wydaje się, że prędzej czy później mogą pękać. Nic bardziej mylnego. Przez 3 tygodnie testowania plecaka w ciężkich warunkach nic się nie urwało, nic nie pękło. Fjord Nansen dobrze przemyślał jak uszczuplić plecak, aby nie tracił na jakości i naprawdę się to udało.

 

Czy plecak jest pakowny? Na 3 tygodnie do plecaka weszło: 5 t-shirtów, spodnie, 3x krótkie spodnie, bluza, kurtka zimowa (!!!), buty, klapki, bielizna x5, ręcznik, apteczka, kindle, kosmetyczka, statyw, aparat bezlusterkowy, 2 obiektywy, mnóstwo akcesoriów fotograficznych, powerbank, czołówka i jeszcze parę rzeczy o których już nie pamiętamy. Czy czegoś nam zabrakło? Raczej można by napisać, że rzeczy było za dużo. Plecak, zwłaszcza w Rosj,i był dociążony jeszcze o ok. 4 kg jedzeniem, napojami i naprawdę się sprawdził.

 

Kieszonki, komory, zamki i inne gadżety. Plecak, poza klasyczną klapą z góry, ma też dojście do komory głównej od dołu. Dojście to jest bardzo szeroko otwierane i bez problemu można się tędy dostać do wszystkich rzeczy w plecaku, które są w dolnej i środkowej jego części.  Po bokach znajdziecie kieszenie, gdzie najczęściej wsadza się butelki z wodą. Natomiast między nimi, na frontowej części znajdziecie bardzo dużą kieszeń, która idealnie się sprawdzi, aby wrzucić do niej coś na szybko. Sprawdza się kiedy trzeba na szybko wrzucić zakupy ze sklepu. Ta kieszeń jednak potrafi być dość ciasna, jeśli plecak jest maksymalnie załadowany. Pewnie kwestią czasu jest zanim ta kieszeń odpowiednio się ponaciąga i załadowanie plecaka nie będzie dla niej żadnym problemem w każdych warunkach. Na samej górze znajduje się dodatkowa kieszeń, idealna do przechowywania drobnych rzeczy, tak samo jak mała kieszeń znajdująca się na pasie biodrowym.

 

INSULAR MAPPING SYSTEM, pod tą nazwą kryje się system gąbek, który pozwala plecom oddychać w sposób naprawdę komfortowy. Same szelki natomiast posiadają mnóstwo otworów, które dość skutecznie odprowadzają ciepło czy wilgoć z ramion.

 

Czy plecak polecamy? Tak. Sprawdzi sie idealnie jeśli jesteście ograniczeni wymiarami bagażu podręcznego bez względu na to, gdzie lecicie. Dotychczas na wyprawy kilkudniowe zabieraliśmy plecak Gerainger 35, również ze stajni Fjorda Nansena. Ale model Bodo, to już liga na dłuższe wyprawy lub krótsze, jeśli chcecie zabrać więcej rzeczy. Kolejną wyprawę planujemy do Szkocji również z Bodo na plecach.

 

Opis ze strony producenta:

Ilość komór:
1
Pojemność [l]:
40
System nośny:
Insular Mapping System
Hydration system:
tak
Pokrowiec przeciwdeszczowy:
nie
Wymiary [cm]:
83 x 32 x 24
Waga [g]:
1270
kolor: czarny / zielony