Za którą granicą szukać okazji?

Słyszysz „wyprzedaż” – myślisz „tanio, okazja, bezcen”. Słyszysz „Ausverkauf” – myślisz „oho, dziękuję, nie skorzystam”. Przyzwyczajeni do polskich upustów i obniżek w okolicach stycznia postanowiliśmy się rozejrzeć za nimi po świecie. Większość powie: kierunek wschód. Ale my na przekór powszechnym przekonaniom pojechaliśmy w przeciwną stronę. Bo kto nam zabroni szukać okazji za niemiecką granicą?

1-1-2

W pięcioosobowym, powiedeńskim składzie wyjechaliśmy z Rybnika około 6 docierając do Drezna w okolicach południa. Pierwsze wrażenie: gdzie są wszyscy? Miasto wyludnione, sklepy i ulice puste. W sobotnie wczesne popołudnie wszystkie znane nam większe polskie miasta, a w każdym razie ich centra (ze szczególnym wskazaniem tych handlowych), są wypełnione niemal po brzegi. A tu cisza. Dopiero z każdą kolejną godziną powoli zaczęliśmy zauważać tubylców. Może to sobotnie, powolne podejście do życia powinniśmy zapożyczyć od naszych zachodnich sąsiadów?

1-7

Niespiesznie i dokładnie obejrzeliśmy Altmarkt Galerie z żalem odnotowując, że niektóre artykuły w dużych sieciówkach, tych dostępnych także w Polsce (szczególnie odzieżowych) wyprzedażowe ceny w przeliczeniu na złotówki są nieco niższe niż u nas. Tu przydałby się jakiś komentarz odnośnie zarobków, ale odpuszczamy. Nie mniejszym zaskoczeniem były ceny w popularnej sieci drogerii DM –żele pod prysznic bardzo popularnej firmy za 2,5 PLN czy litr płynu do płukania tkanin za 5,2 stanowiło nie lada wyzwanie dla naszego bagażnika.

1-3

Odpowiednio dociążone auto zostawiliśmy na parkingu za jedyne (i tu kolejne pozytywne, cenowe zaskoczenie) 16 PLN na 4 godziny i poszliśmy obejrzeć samo miasto. Większość z nas Drezno znała jedynie ze słyszenia, szczególnie z lekcji historii i bombardowania przez alianckie wojska w lutym 1945 roku. Przechadzając się ulicami centrum miasta, które na dobrą sprawę odbudowało się na zgliszczach, mijaliśmy kościół Marii Panny (który jeszcze wiele lat po wojnie pozostawał ruiną), Zwinger, czyli barokowy kompleks pawilonów z urzekającym dziedzińcem czy rezydencję dynastii Wettynów. Słoneczna pogoda i bezchmurne niebo zdecydowanie korzystnie wpływają na pozytywny odbiór Drezna. Ciemne, barokowe, nieco mroczne, wielkie budowle w strugach deszczu nie zachęcają, dlatego polecamy się tam wybrać na przykład wiosną albo latem i zobaczyć na własne oczy, że nie tylko Warszawa podźwignęła się architektonicznie z powojennych zniszczeń.

1-4 1-5